Podręcznik wersja PDF (6MB) - pełny podręcznik zapisany w PDF i spakowany WinRarem. Zajmuje dużo ze względu na zachowaną dobrą jakość ilustracji.
Podręcznik wersja DOC (2MB) - wersja w formacie DOC, także spakowana WinRarem, zawiera wszystkie ilustracje w dobrej jakości. Pod Open.Office.Org Pl źle otwierają się rysunki (złe kolory i jakość). Można otwierać za pomocą Word Viewera.
Mag Grześ siedział sobie spokojnie w domku letniskowym na bagnach, z którego okien zwykle podziwiał piękną okolicę, gdy usłyszał gwałtowne pukanie do drzwi. Szedł już, żeby je otworzyć, gdy drzwi, po jednym z energicznych stuknięć, wyleciały z zawiasów. - Dawno powinienem je wymienić - mruknął pod nosem i poszedł powitać przybysza. Okazał się nim jego znajomy, kowal imieniem Karol. Niósł jakiś kanciasty pakunek na plecach i miał dość przejętą minę. Gdy przemówił, głos drżał mu lekko:
- Nie zgadniesz, co znalazłem, Grzesiu!
- Pewnie kolejnego Livinga - powiedział mag zmęczonym głosem.
- Tak, ale to nie jest zwykły Living! Temu, gdy go dziabnąłem moimi widłami, coś takiego zabawnego z głowy wyskoczyło, zobacz - mówiąc to, wyjął z kieszeni coś wyglądającego na dwucalowy metalowy walec zakończony świecidełkiem.
- Co to jest?
- Mi to wygląda na dwucalowy metalowy walec zakończony świecidełkiem.
- To sam zauważyłem, ale do czego coś takiego może służyć?
- Myślałem, że ty mi powiesz, w końcu to ty jesteś magiem, nie ja - twarz kowala drżała z przejęcia
- Daj mi to, trzeba będzie przeprowadzić kilka testów. Livinga też zostaw, może się jeszcze przydać.
- Dobra, to ja idę powiedzieć chłopakom spod browarni. Ale się zdziwią!
Kiedy Grześ został sam natychmiast podszedł do okna, ponieważ tam zawsze mu się łatwiej myślało, a czuł, że żeby odkryć zagadkę dziwnej rzeczy, będzie musiał trochę pomyśleć. Bawił się nią przez chwilę, aż ułożyła się w taki sposób, że świecidełko na końcu nastawione było na słońce. Gdy tylko promienie słoneczne dotknęły walca, z boku wysunęła się mała igiełka, a z niej zaczął dobywać się dziwny głos: "Wszystko gotowe, Panie Doktorze?". "Tak jest, Panie Generale, kamienie metamorficzne zostały włożone do Livinga. Nie rozumiem tylko, dlaczego, przecież taka broń byłaby nie do zwyciężenia! Gdybyśmy wyposażyli każdego żołnierza w kamień, bylibyśmy niepokonani! Hologramy z twardego światła odstraszyłyby każdego potencjalnego wroga!". "I właśnie o to chodzi. Byłoby za łatwo. Nikt nie powinien mieć czegoś takiego". Reszta głosów była zniekształcona. Mag zaintrygowany spojrzał z ciekawością na Livinga i dostrzegł, że z jego klatki piersiowej wysunęła się mała szufladka. Zajrzał do środka i znalazł dwa ciekawie wyglądające kamienie. Jeden był jadowicie zielony, a drugi krwisto czerwony. Mag szybko chwycił jeden z nich i poczuł dziwną moc emanującą z niego. Pamiętał, co dziwna rzecz mówiła o kamieniach metamorficznych, ale nie miał pojęcia co miały oznaczać te "hologramy z twardego światła". Nagle zakręciło mu się w głowie i pomyślał, że to wina kamienia. Chciał go odłożyć, ale zauważył, że nie ma go w ręce, która zrobiła się zielona i trójpalczasta. Przerażony krzyknął i szarpnął ręką, czując, jak kamień wypada mu z dłoni i toczy się po stole. Zrozumiał już, że klejnoty zmieniają posiadającego je człowieka w demona. Czym prędzej udał się z nimi do pracowni, w której trzymał dusze potworów zabitych przez niego przed laty. Szybko odnalazł te dwie, które go interesowały.
Trzy dni później wszystko było gotowe. Dusze zostały umieszczone w kamieniach, które z kolei znalazły się w pierścieniach. Dalsze losy Pierścieni Metamorficznych nie są znane. Wiadomo tylko, że Grzesiowi nigdy nie udało się użyć żadnego z nich, gdyż został obrabowany kilka godzin po ukończeniu pracy.