Podręcznik wersja PDF (6MB) - pełny podręcznik zapisany w PDF i spakowany WinRarem. Zajmuje dużo ze względu na zachowaną dobrą jakość ilustracji.
Podręcznik wersja DOC (2MB) - wersja w formacie DOC, także spakowana WinRarem, zawiera wszystkie ilustracje w dobrej jakości. Pod Open.Office.Org Pl źle otwierają się rysunki (złe kolory i jakość). Można otwierać za pomocą Word Viewera.
fragment współczesnej baśni z Księgi Oczywistych Morałów i Niedopowiedzeń
Jędrzej Leser nie miał łatwego dzieciństwa. I nie chodzi tu tylko o to, że gdy miał pięć lat, stratowała go szalona krowa. Pomińmy również traumatyczne doświadczenia związane z tragicznym wypadkiem, kiedy to podczas prac polowych otrzymał potężny cios okutym cepem w twarz. Przemilczmy wielokrotne i nieodmiennie nieudane próby ukończenia czwartej klasy szkoły przyparafialnej w rodzinnej miejscowości Chlewki. Skoncentrujmy się na najważniejszym - największą hańbą dla Jędrzeja był fakt, że już przy narodzinach chłopca, lokalni kapłani Jedynej Słusznej Wiary wywróżyli, iż zostanie największym nieudacznikiem, jakiego zrodziła Wesoła Dolina. Kiedy kilka lat później ktoś opowiedział chłopcu o jego przeznaczeniu-brzemieniu, wpadł w otępienie i zaczął przejawiać skłonności samobójcze. Na jego szczęście, a na nieszczęście całej pragnącej spokoju społeczności Wesołej Doliny, znalazł się ktoś, kto postanowił pomóc cierpiącemu Jędrusiowi.
Mówili potem, że zatoczył się od strony gospody "Pod Kulawym Gońcem". Wykonując desperackie manewry, by tylko utrzymać się w pozycji wertykalnej, osobnik ten wpadł niechcący na snującego się bez celu Jędrzeja. "W-w-w-widzę chłopcze, że p-p-potrzebujesz porady życiowej!" - wymamrotał nieznajomy, kiedy tylko odzyskał względną ostrość wzroku. Zaskoczony celną psychoanalizą, Jędrzej Leser mimowolnie pokiwał głową. "S-s-skocz więc synku do gospody i przynieś nam tu dz-dz-dzban wzmocnionego wina poziomkowego, bo widzę, burp, żeś spragniony niemiłosiernie, burp!" Oszołomiony zaistniałą sytuacją, Leser spełnił polecenie swojego nowego przewodnika duchowego i przyniósł dzban pełen miejscowego specjału, zwanego "Siekierą Teścia". Tej nocy, gdy gwiazdy były w nienagannym porządku, Jędrzej i Potylicjusz, bo tak przedstawił się tajemniczy jegomość, długo i namiętnie debatowali o sekretach życia. Nad ranem, gdy resztki krwi wyparowywały z alkoholu płynącego w żyłach młodzieńca, Leser wiedział już co ma robić.
Potylicjusz wskazał tamtej nocy ścieżkę, którą Jędrzej powinien podążyć. Opisał jedyne na całym świecie miejsce, w którym najwięksi nawet nieudacznicy mogą się w pełni realizować i odnosić życiowe sukcesy. Miejscem tym jest budynek Parch-Lamentu, czyli zespołu doradców pani Imperator Patrycji, która rządzi 20-letnim Imperium. Oczywiście Patrycji zależy na tym, by jej doradcy nie nosili się z zamiarem przewrotu politycznego, więc członków Parch-Lamentu dobiera osobiście. Rekrutuje ich spośród kwiatu debilizmu i infantylizmu całych Zacofanych KrainTM. Drzwi do dyplomatycznej kariery stały więc przed Jędrzejem Leserem otworem. Potylicjusz, który dysponował znacznymi koneksjami w ćwierćświatku Wesołej Doliny, załatwił szybko wymagane 13 podpisów na liście wyborczej. Sam Leser wyłowił wśród tłumu przaśnych panien kobietę, co to orzechy mogła udami kruszyć i warkocz miała bujny. Ustanowił ją swoją nadworną pomocnicą i do szkół posłał. Imię jej brzmiało Regata B. Ger.
Gdy Jędrzej miał już na karku zacne 21 wiosen, dostał wreszcie upragnioną nominację do Parch-Lamentu królowej Patrycji. Przebywanie wśród dyplomatycznych elit zmieniło świadomość i zachowanie naszego bohatera. Wzorem kolegów polityków, zaczął w wielkopańskim geście wysypywać zboże na ulice, blokował urzędową furmanką ruch na traktach, opalił się ładnie na modny w wyższych sferach "gnojówkowy" brąz oraz przytył znacznie na twarzy, tak, że wyglądał jak pokąsany przez pszczoły. Ale kto to słyszał, żeby w lutym twarz do ula wsadzać? Tak czy inaczej, wiodło się Leserowi i jego podopiecznej Regacie B. Ger całkiem nieźle. Sielankę psuła tylko ciągła obecność największego politycznego konkurenta - Baala Tzerovitcha. Ten człowiek, potomek puszczalskiego elfa i szwaczki z Doliny Krzemionkowej, konsekwentnie ośmieszał i podważał postulaty Jędrzeja Lesera, co ten ostatni komentował zawsze hasłem "Baal Tzerovitch musi odejść!". Dwaj panowie, zmęczeni patową sytuacją, umówili się wreszcie na honorowy pojedynek - ten z nich, który splunie na większą odległość, pozostanie w Parch-Lamencie, a przegrany odejdzie na zawsze. Wreszcie, po kilkunastu długich minutach, nadszedł czas konfrontacji.
Niezbadane i przewrotne są wyroki bogów Zacofanych KrainTM. Sprawili bowiem, że dokładnie w momencie pojedynku potężny wicher zawiał w twarze śmiertelnych wrogów. Obaj obślinili się po stokroć, jednak żaden z nich nie mógł pokonać niesprzyjającego wiatru i pojedynek zakończył się remisem. Remisem, dodajmy, z niewielkim wskazaniem na Lesera, który obślinił sobie nawet szyję. Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta, a prawdziwych wrogów poznaje się po woni "Siekiery Teścia" - korzystając z zamieszania i koneksji, Potylicjusz zajął miejsce obu zwaśnionych dyplomatów, pozbawił ich stanowisk, a do tego uwiódł Regatę B. Ger. Okpieni eks-parchlamentarzyści porzucili dawne kłótnie i spory i postanowili zostać przyjaciółmi, co Baal Tzerovitch skwitował nawet pamiętnym "Mów mi wuju!". Dziś możesz ich spotkać dyskutujących w przyjacielskiej atmosferze, przy jednym z okrągłych stolików karczmy "Oddech Górnika". Pewnie zastaniesz ich przy szklanicy pysznego wina musującego, czytających podziemne, anarchistyczne ulotki. Lub czasopisma.